| Legenda o Długopolu |
|
|
|
|
LEGENDA O DŁUGOPOLU
Mężczyźni raczyli się wybornym piwem warzonym przez żonę Lubomira i równie wybornym syconym miodem, od starego bartnika Bożka. Niewiasty i młódź woleli owoce, osłodzone miodem napoje i słodkie kołacze. Było gwarno i wesoło. Dziewczyny pląsały z młodzieńcami, starsi zaś gaworzyli o tym i owym, zastanawiając się także czy prawdziwa jest wieść, ze będą mieli nowego pana. Nierzadko, gdy zaczynało się zmierzchać przybywał stary bajarz Wlast, którego niezwykłych opowieści słuchano z takim zapamiętaniem, ze dopiero pianie kura przypominało, że czas kończyć posiadę. Tego dnia również zjawił się dostojny starzec oznajmiając, że niesie wieść o nowym panu - Nikolausie de Gloubos, który swą siedzibę ma w zamku Szczerba w pobliskich Górach Bystrzyckich, a do którego należą rozległe dobra aż po Polanicę i Lądek. To jemu właśnie Kavol sprzedał swe ziemie. Wieść tę potwierdził i Lubomir, który powrócił właśnie z jarmarku w Międzylesiu. Otucha wstąpiła w ludzkie serca, że może nowy pan będzie lepszy, przecież mieszka jak i oni, po tej samej stronie gór. Niestety srodze się zawiedli. Nowy pan nie tylko, że nie był lepszy a jeszcze bardziej chciwy i okrutny. Zwiększył jeszcze dziesięcinę, za drobne nawet przewinienia karał dotkliwie, a na domiar złego wysyłał ich na odrobek na odległe pola, ciągnące się wzdłuż rzeki Nysy, tak odległe, że często, chcąc wykonać pracę w terminie nie wracali na noc do swych zagród, bo zbyt dużo czasu zabierała im droga. Z czasem te ziemie zaczęto nazywać długim polem. Po wielu zaś latach sprowadzeni tu koloniści zaczęli budować zagrody, zakładać wsie, a "długie pole" pobrzmiewa dziś w nazwie wsi - Długopole Dolne i Górne, także w nazwie powstałego tu, dwa stulecia temu uzdrowisku - Długopole Zdrój.
|
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|



